strona wrocławskiego osiedla HUBY

Forum | Zdjęcia | Galeria handlowa
ZWIERZAKIsmall logo

CIEKAWOSTKI O ZWIERZAKACH W KRAJU I ZA GRANICĄ

CIEKAWOSTKI Z WROCŁAWIA

Dzikie zwierzęta coraz bliżej nas. W październiku 2005 r. prasa donosiła o odwiedzinach lisa na Stadionie Olimpiskim (forowicze informowali w tym samym czasie o innym lisie przy ul. Borowskiej). Rok wcześniej prasa rozpisywała się o dziku na Bielanach Wroclawskich. 13 grudnia dzik wpierw wpadł na stację benzynową przy Leroy Merlin, później do punktu z choinkami, a potem pobiegł w stronę bocznego wejścia do hipermarketu i do biura biura obsługi klienta. Tutaj wywołał prawdziwe przerażenie u pracownicy, która z krzykiem wypadła z pomieszczenia. Od razu zamknięto drzwi. Obsługa marketu wezwała policję i weterynarza. Lekarz dzika uśpił i zwierzak został przewieziony do schroniska dla bezdomnych zwierząt przy ul. Skarbowców.

  • Prawdopodobnie na terenie przy ul. Paczkowskiej (Huby, Tarnogaj) swoje miejsce znajdzie targowisko zwierząt. Zgodnie z harmonogramem ustalonym z PKP powinno ono ruszyć w 2006 r.
  • Zostały otwarte oferty w drugim przetargu na chipowanie 9 tysięcy psów. Urząd miejski wydał dotychczas 144 tysiące złotych na zabiegi dla 4 tysięcy psów i zakup 15 czytników - 14 lutego 2006 r.
  • W słoneczne niedzielne przedpołudnie w październiku 2005 r. na Torze Wyścigów Konnych na Partynicach rozegrano pierwsze we Wrocławiu zawody Dog Frisbee. Imprezę zorganizowały dwie szkoły dla psów: Woof z Wrocławia i Disc Busters z Warszawy. W dwóch konkurencjach (Long i Mini Distance) rywalizowało ponad 30 psów różnych ras. Mini Distance polega na oddaniu jak największej liczby udanych rzutów w określonym czasie. - Im dłuższy rzut, tym więcej punktów. Dodatkowo można zdobyć premię za złapanie rzutu, gdy cztery łapy psa są nad ziemią. Long Distance to konkurs na najdłuższy złapany rzut. Zawodnicy przyjechali z całej Polski, m.in. z Warszawy, Poznania i Górnego Śląska.
  • Na wrocławskim lotnisku do wykrywania bomb wykorzystywany jest m.im. cocker spaniel. Suczka wabi się Sonia.  Obok niej straż graniczna wykorzystuje labradora, foksteriera i owczarki niemieckie.
  • Prowadzony przez WOŚ we Wrocławiu monitoring wód dolnośląskich obejmuje ocenę wód przeznaczonych dla bytowania ryb. W roku 2004 nie stwierdzono występowania wód które mogłyby stanowić naturalne środowiska dla ryb łososiowatych (ryby należących do rodzaju Salmo spp., rodziny Coregonidæ lub gatunku lipień). Wody w których stwierdzono  środowisko zdatne do życia gatunków karpiowatych, szczupaków, okonii lub węgorzy stwierdzono w niektórzych rzekach górskich rejonu wałbrzyskiego (Biała Lądecka, Morawka, Bystrzyca Dusznikca, Orlica).
  • Około 2700 psów reprezentujących 200 ras zaprezentowało swoje wdzięki na XI Międzynarodowej Wystawie Psów Rasowych FCI w 2003 r. W roku 2004 na XII Wystawie było już 330 ras psów.
  • Wg dr Zbigniewa Jopka - weterynarza i specjalistę od szczurów, we Wrocławiu żyje 1,5 mln tych zwierząt (2003 r.).
  • Na Gaju w 2002 r. powstał plac zabaw dla zwierząt. Psy mogą tu swobodnie biegać, bo teren jest ogrodzony. Mają nawet tor przeszkód. - W planach jest także zbudowanie "toalety" dla zwierząt. Kolejne specjalne miejsce dla zwierzaków powstanie przy pl. św. Macieja - opinia dyrektora Zieleni Miejskiej.

CIEKAWOSTKI Z KRAJU

  • W Karkonoszach po raz pierwszy od 200 lat można zobaczyć na wolności rysia. Prawdopodobnie pojedynczy osobnik przywędrował w Karkonosze przez Sudety z Karpat. Rysia przed wiekami tępiono w Karkonoszach. Myśliwym płacono za zabijanie tych dużych kotów.- kwiecień 2006 r. Ostatniego rysia w Karkonoszach zastrzelono około 1800 roku. Od tego czasu informacje o obserwacjach tropów lub pojedynczych osobników największego w Europie przedstawiciela rodziny kotowatych pojawiały się sporadycznie i były to dane niepotwierdzone lub wątpliwe.
  • Polska jest krajem, gdzie statystycznie jeden pies przypada na co drugą rodzinę.
  • Bystrzyca Kłodzka zoorganizowała w styczniu 2006 r. wyścigi psich zaprzęgów. Na starcie stanęły ekipy z Niemiec i z Polski. Zawody mają formułę open i każdy, kto ma zaprzęg, może w nich wystartować. 10-kilometrowa trasa wiedzie wzdłuż granicy polsko-czeskiej, od schroniska Szarotka w Lasówce do schroniska Jagodna w Spalonej.
  • Polska jest karpią potęgą w Unii Europejskiej - zarówno pod względem łącznej powierzchni stawów hodowlanych (ok. 70 tys. hektarów), jak i rocznej produkcji sięgającej 20 tys. ton. Obecnie hoduje się trzy odmiany karpia: - karpia pełnołuskiego, całkowicie pokrytego drobnymi łuskami, lustrzenia, zwanego inaczej królewskim (poznać go można po kilku szeregach dużych łusek na boku ciała), oraz karpia bezłuskiego, czyli golca (nieliczne łuski przy pokrywie skrzelowej i u nasady płetwy ogonowej). Karpie w sklepie to zwykle 2-3-letnie "handlówki" ważące 1,2-1,8 kg (młodsze ryby hodowcy nazywają narybkiem, potem kroczkiem, a starsze, 4-5-letnie - tarlakami, które przeznacza się do rozrodu). Największy złowiony w Polsce okaz (był to karp hodowlany) miał 101 cm i ważył 29,9 kg. Polacy hodowlą karpia zajmują się od przełomu XII i XIII w.; pierwsze gospodarstwa specjalizujące się w hodowli tych ryb powstawały w obrębie majątków kościelnych.
  • W listopadzie 2005 r., jak co roku w Poznaniu odbyła się największa Polska wystawa kotów. Tym razem zarejestrowano ponad 500 zwierząt. Na wystawie można było zobaczyć koty które zdobyły w 2004 r. mistrzostwo świata m.in. norweskie leśne. Hodowcy zdradzają, że teraz jest moda na main coony i norweskie leśne, które są obecnie najdroższymi kotami (dodajmy, że persy - najtańszymi).
  • Naukowcy aby zwierzę niehodowlane złapać, dotknąć, zrobić mu zdjęcie, muszą mieć pozwolenie z lokalnej komisji etyki ds. doświadczeń. Zasiadają w niej specjaliści z różnych uczelni i organizacji, które na co dzień zajmują się zwierzętami. Oni decydują, czy naukowiec nie skrzywdzi żywego obiektu swoich badań. Przy gatunku objętym ochroną (w Polsce trzecia część ryb, wszystkie płazy, gady, prawie wszystkie ptaki, spora grupa ssaków) dodatkowo naukowcy muszą zdobyć pozwolenie z Ministerstwa Środowiska.
  • Wrzesień 2005 r. - Okaleczone psy hodowane do walk odbili z domu w Otwocku obrońcy zwierząt. Zwierzęta były przetrzymywane w małych klatkach i przywiązywane do pali, nie było nawet bud. Nie miały wody i jedzenia. Przedstawiciele TOZ i strażnicy miejscy dopiero z prokuratorskim nakazem przeszukania posesji mogli na nią wkroczyć. Inspektorzy nie mieli wątpliwości, że zwierzęta hodowane były do walki. Miały uszy ucięte przy samej czaszce i liczne rany na ciele. Strach przed "właścicielami" zwierząt przełamała dopiero pielęgniarka z jednego z warszawskich szpitali mieszkająca w okolicy. Zawiadomiła o nielegalnej hodowli Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. TOZ zareagował natychmiast i ustalił, że w domu przy Bocianiej oraz na dwóch działkach: u matki i podotwockim lesie bracia S. przetrzymują około 70 psów - głównie amstaffy, pitbule i tosa inu. Psy odbite przez TOZ z nielegalnej hodowli Marka S. w Otwocku trafiły do podwarszawskich schronisk. W poniedziałek dziesięcioletniego amstaffa trzeba było uśpić - miał gronkowca, uraz miednicy i nie był w stanie chodzić. Teraz ważą się losy pozostałych 52. W pojedynczych klatkach poddawane są obserwacji i 14-dniowej kwarantannie. Wiadomo jednak, że część zwierząt może nie dotrwać do jej końca - starsze amstaffy są agresywne zarówno do psów, jak i ludzi. - Możliwe, że kilka z nich będzie trzeba uśpić bo sa zbyt groźne.
    Tymczasem Marek S sprawca psiego dramatu cieszy się wolnością. I nie wiadomo, czy w ogóle dosięgnie go sprawiedliwość. - Ten pan ma stałe miejsce zamieszkania, a za przestępstwo, które staramy się mu udowodnić, czyli znęcanie się nad zwierzętami, grozi tylko do dwóch lat więzienia. Jak dotąd nie próbował się ukrywać czy utrudniać śledztwa - wyjaśnia prokurator.
  • czerwiec 2005 r. - Pojemniki na psie odchody, które kupił urząd miasta w Płocku są puste. Po trzech tygodniach od ich ustawienia ani jeden właściciel psa z nich nie skorzystał. Ratusz kupił 12 pojemników. Przy każdym z nich można znaleźć specjalne torebki, których jedna ścianka jest sztywna i działa jak łopatka do zbierania nieczystości - torebki dokładane do pojemników, giną w ciągu kwadransa.
  • Nowym zagrożeniem dla europejskich karpiowatych jest mały pasożyt, którego jest nosicielem jest daleki azjatycki krewny karpia - czebaczek amurski (Leucaspius delineatus). Pasożyt - fachowo nazywany czynnikiem rozetkowym, jest czymś pomiędzy grzybem a zooplanktonem. Na razie jego ofiarą padła tylko słonecznica, dzika kuzynka karpia, która powszechnie występowała w słodkich wodach wschodniej i środkowej Europy. Obecnie, na skutek spustoszenia spowodowanego przez pasożyta, jest objęta ścisłą ochroną.
  • Karp (Cyprinus carpio) pochodzi z odległych zakątków Azji. Najstarsze znane wzmianki o hodowli karpi pochodzą z VI w. p.n.e. z Chin, kiedy to niejaki Toshuko (znany też jako Hanrei) napisał pierwszy podręcznik dotyczący chowu tych ryb. Pierwszy udokumentowany staw hodowlany założono w 31 r. p.n.e.; o sto lat młodsze są zapiski dotyczące wycieczki cesarza Keiko, który odwiedzając prowincję Mino w lecie 74 r., zabawiał się, wypuszczając ryby do specjalnych oczek wodnych.
  • Prywatnej hodowli niebezpiecznych zwierząt - np. kajmanów, węży - zabrania ustawa o ochronie zwierząt. Każdy, kto trzyma żółwia, węża czy rzadką papugę musi je zarejestrować, muszą one mieć odpowiednie dokumenty. Obowiązek rejestracji roślin i zwierząt, chronionych umowami międzynarodowymi, głównie konwencją CITES, wprowadził art. 27 e znowelizowanej w grudniu 2000 r.ustawy o ochronie przyrody. Wymagane jest do tego zezwolenie importowe lub zaświadczenie urzędowego lekarza weterynarii o tym, że zwierzę nie urodziło się na wolności. Wprowadzono też wymóg uzyskiwania specjalnych zezwoleń na ich przywóz i wywóz.
  • Na elektroniczne znakowanie psów Gdańsk wydał w 2005 r. 133 tys zł.
  • Zgodnie z art. 108 Kodeksu wykroczeń: Kto szczuje psem człowieka, podlega karze grzywny do 1.000 złotych albo karze nagany.

CIEKAWOSTKI ZE ŚWIATA

  • San Francisco ma szansę stać się pierwszym miastem, w którym na energię elektryczną przerabiane będą odchody zwierząt. Z przeprowadzonych przez zarząd miasta analiz wynika, że nieczystości te stanowią aż 4 proc. masy wszystkich śmieci wywożonych przez firmy użyteczności publicznej. Nieczystości muszą być najpierw segregowane - do tego właścicielom czworonogów posłużą specjalne torby, które ulegną biodegradacji. Następnie trafią do pojemnika, w którym bakterie "przerobią" materię na metan. Gaz zostanie następnie spalony, a uzyskana w ten sposób energia elektryczna trafi do domów.
  • U psów doszukano się blisko 360 chorób o podłożu genetycznym mających swoje odpowiedniki u ludzi. Nowotwory, ślepota, choroby serca, epilepsja, dysplazja bioder, głuchota, alergie - to tylko niektóre z nich. Co więcej, konkretne rasy mają swoje specyficzne choroby, np. narkolepsja (polegająca na niekontrolowanym zapadaniu w sen) jest zmorą pinczerów, dziedziczny rak nerek nęka tylko owczarki niemieckie. W badaniach prowadzonych przez uczonych z Harvard University i Massachusetts Institute of Technology okazało się, że pewne zespoły genów związane z rozwojem mózgu niezależnie ewoluowały u psa i u człowieka w bardzo podobny sposób. Genom psa jest piątym DNA ssaka poznanym po myszy, szczurze, szympansie i człowieku. Psie DNA składa się z 39 parach chromosomów (człowieka w 23).
  • Naukowcy z Trinity College w Dublinie zbadają kod DNA najsłynniejszego konia wyścigowego w historii. Chodzi o rumaka Eclipse, startującego w Wielkiej Brytanii w latach 1769-1770. Nigdy nie przegrał, a wycofano go z wyścigów głównie z powodu braku konkurencji. Brytyjscy naukowcy spodziewają się uzyskać wiedzę o tym, co - na poziomie genetycznym - decyduje o wyjątkowej szybkości konia. Wcześniejsze badania, przeprowadzone przez naukowców wskazują, że wszystkie konie wyścigowe w historii wywodzą się ze stosunkowo nielicznej grupy zwierząt przywiezionych z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej na początku XVIII wieku. - Liczba zwierząt - założycieli nie przekracza 28 sztuk. To one dostarczyły niemal wszystkich genów, które widzimy w dzisiejszej populacji, a najlepsza dziesiątka - aż 80 proc. wszystkich genów.
  • Jako pierwszy sformułowania "terapia z udziałem zwierząt" użył amerykański psychiatra dziecięcy Boris Levision w 1964 roku. Zaobserwował, że autystyczni pacjenci, którzy mają ogromne trudności w nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami i osobami dorosłymi, niemal bez wysiłku zaprzyjaźniali się z jego psem.
  • W Stanach Zjednoczonych, w ramach jednego tylko programu Pet Partners, z dobrodziejstw zooterapii rocznie korzysta 350 tys. chorych. Dzieje się to z pomocą m.in. świnek morskich, papug czy osłów.
  • Bliski kontakt ze zwierzętami może być też doskonałą terapią wspomagającą leczenie schorzeń kardiologicznych i psychiatrycznych - dowodzą kolejne badania naukowe.  Lekarze z Centrum Medycznego Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles wykazali, że psie towarzystwo pomaga ludziom cierpiącym na niewydolność krążenia.
    Badanie przeprowadzono w szpitalu na 76 pacjentach. Losowo podzielono ich na trzy grupy. Pacjenci z pierwszej grupy przez 12 minut gościli psa i towarzyszącego mu obcego człowieka. W tym czasie specjalnie przeszkolony czworonóg kładł się na łóżku badanego i pozwalał się głaskać. Drugą grupę pacjentów odwiedzali tylko obcy ludzie. Do pacjentów z trzeciej grupy w czasie testu nie przychodził nikt. Pacjentom, których odwiedziła psia ekipa, poziom lęku spadł o 24 proc. Tym odwiedzanym przez człowieka tylko o 10 proc. Jak można się było spodziewać, chorzy, których nikt nie wizytował, byli cały czas tak samo zestresowani. Pieski zdołały też obniżyć u chorych stężenie adrenaliny - o 17 proc. Pacjentom, do których przyszli tylko ludzie, poziom tego hormonu spadł zaledwie o 2 proc., a chorym, których nikt nie odwiedził, podniósł się o 7 proc.

     - Zwierzęta wnoszą w życie hospitalizowanych radość, spokój i miłość. To bardzo dużo dla ludzi, którzy marnie się czują i boją się o swoje zdrowie - podsumowała Kathie Cole, szefowa zespołu badawczego.
  • Światowe zyski z przemytu zwierząt Interpol szacuje na 5 mld dolarów rocznie, czyli tyle samo, ile wynoszą wpływy z handlu narkotykami. Za trzymanie i przewożenie chronionych okazów bez wymaganych dokumentów grożą sankcje karne. Wyrokiem sądu grodzkiego można zapłacić np. 1000 zł grzywny i 500 zł nawiązki na ochronę przyrody za "nielegalne" zwierzę.
  • We wrześniowym numerze "British Medical Journal" naukowcy z Wielkiej Brytanii opisują swoje doświadczenia, z których wynika, że psy umieją za pomocą węchu rozpoznać osobę chorą na raka pęcherza moczowego. Po podsumowaniu wyników wszystkich psów okazało się, że zwierzęta wywąchały raka średnio w 41 proc. (najlepsze cocker spaniele  osiągały wynik 56%). Wcześniej (1989 r.) o takiej możliwości donosił "The Lancet".  W artykule dwóch londyńskich dermatologów opisało przypadek swojej pacjentki. Kobieta zgłosiła się do nich z prośbą o usunięcie z nogi znamienia. Denerwowało ją zachowanie psa, który ciągle obwąchiwał znamię (nawet gdy nosiła spodnie). Pewnego dnia zwierzę próbowało nawet je ugryźć.
  • Europejskie prawo od 2009 roku całkowicie zabroni używania zwierząt do testowania substancji chemicznych i kosmetycznych.
  • Na początku psy nie różniły się tak bardzo między sobą. Jeszcze kilkaset lat temu był prawdopodobnie: "ogólnowojskowy buras polowy" lub jego wersja salonowa - po prostu pies. Teraz na świecie istnieje około 400 różnych ras. Zaczęły się one tworzyć (pod ścisłym nadzorem człowieka) w zależności od rasy 90 do 30 psich pokoleń temu. Różnice między ratlerkiem a dogiem są dziś tak duże, że psy te nie mogą się ze sobą naturalnie skrzyżować. Nie ma dziś na świecie innego gatunku, którego przedstawiciele byliby tak silnie zróżnicowani pod względem wyglądu i charakteru. Co ciekawe, tak znaczące różnice mają niewielkie odzwierciedlenie w psich genach.
  • Czy wiecie, że yorki, które widzimy zwykle z kokardką na czubku głowy, zostały wyhodowane do polowania na szczury w walijskich kopalniach.

 

About Us | Site Map | Privacy Policy | E-mail | ©2002-2006 Maciej Borowski