|
Wojewódzki sąd administracyjny unieważnił uchwałę Rady Miejskiej w Łodzi z listopada 2008 roku wydłużającą o dwa lata kadencję rad osiedlowych. Jeśli wyrok się uprawomocni, konieczne będzie przeprowadzenie wyborów wiosną 2010 r. Tomasz Kacprzak, przewodniczący rady, zapowiada apelację. W 2008 roku łódzcy radni zdecydowali, że wybory do jednostek pomocniczych miasta odbędą się nie w marcu 2009 r., ale równolegle z wyborami samorządowymi, jesienią 2010 r. Fundacja „Projekt Łódź" przed rokiem rozpoczęła akcję „Tak dla demokracji lokalnej!", stawiając sobie za cel doprowadzenie do uchylenia wadliwej uchwary. Skierowała skargę do rzecznika praw obywatelskich, który zaskarżył uchwałę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. 29 października 2009 r. sąd uznał uchwałę za nieważną: „Regulacja przedłużająca kadencję działających organów jednostki pomocniczej prowadzi do lekceważenia woli wyborców, którzy wybrali organy osiedla na ściśle określony czas".
Prezes Fundacji „Projekt Łódź Ireneusz Jabłoński twierdzi, że wydłużenie kadencji rad osiedli i zrównanie wyborów osiedlowych z samorządowymi nie tylko było bezprawne, pogwałciło podstawowe wartości demokratyczne oraz opinie łodzian, ale mogło prowadzić do upolitycznienia tych ciał. Przeprowadzenie wyborów do rad osiedli w czasie kampanii wyborczych wielkich partii politycznych eliminowałoby mniejsze, niezależne komitety". Zdaniem działaczy „Projektu" przeprowadzenie wyborów do rad osiedli z wyborami samorządowymi upartyjni te rady. - Obecnie działa w nich wielu społeczników, którzy nie należą do ugrupowań politycznych, a startowali z list obywatelskich - uważa Mateusz Szczeciński z „Projektu Łódź". - Czołowe partie polityczne nie widziały interesu w angażowaniu wielkich pieniędzy w zdobywanie rad, dlatego te małe inicjatywy miały szansę. Gdyby wybory do rad osiedla odbyły się razem z samorządowymi, partie, które dostaną ogromne dotacje z budżetu państwa, poprowadzą ogólnopolską kampanię. Będą spory telewizyjne i radiowe, billboardy, plakaty i ulotki. A niezależni kandydaci, np. z Komitetu Wyborczego dla Olechowa-Janowa w Łodzi, przegrają na starcie, mogąc sobie pozwolić najwyżej na plakat wydrukowany na komputerowej drukarce. Zdaniem Tomasza Kacprzaka, przewodniczącego rady miejskiej, o uchwale przedłużającej kadencją rad osiedli i zrównującej ją z kadencją rady zadecydowała niska frekwencja wyborcza - na poziomie 5 i 6 proc. w trakcie dwóch ostatnich głosowań. Wybory do rad osiedli odbywały się w połowie kadencji rady miejskiej. - Połączenie wyborów podniesie naszym zdaniem frekwencję wyborczą oraz wzmocni zainteresowanie działalnością jednostek pomocniczych. Zwiększy też mandat społeczny członków rad osiedli do reprezentowania interesów osiedla, a ponadto polepszy kontrolę społeczną nad ich działalnością - tłumaczy Kacprzak. - Wzorem dla łódzkiego rozwiązania jest system krakowski. Dzięki temu zainteresujemy samorządem większą liczbę łodzian. Pamiętać należy, że samorząd osiedlowy jest dla mieszkańców miasta, a nie dla działaczy osiedlowych. Statut określa, jak przebiega elekcja Zasady przeprowadzania wyborów do organów osiedla określa statut jednostki pomocniczej. Stanowi o tym wprost art. 35 ust. 3 pkt 2 ustawy o samorządzie gminnym. Oznacza to, że gminni radni powinni określić w statucie m.in. czas trwania kadencji, tryb zgłaszania kandydatów oraz to, w jaki sposób ma przebiegać samo głosowanie. Pomocny może być tu np. art. 36 ust. 2 omawianej ustawy, który stanowi, że sołtys oraz rada sołecka (także jednostka pomocnicza) wybierani są w głosowaniu tajnym, bezpośrednim, spośród nieograniczonej liczby kandydatów przez stałych mieszkańców sołectwa. Na podstawie Rzeczpospolita 2 GRUDNIA 2OO9 - MARIUSZ GOSS Please login or register to add comments |